Izabela

Zapraszam na mój blog

Kim jestem

Z wykształcenia żywieniowiec, z zawodu księgowa w małej firmie, z pasji społeczniczka – prezes organizacji pozarządowej „Stowarzyszenia Sąsiedzkiego Stara Miłosna”, radna Dzielnicy Wesoła m. st. Warszawy (Wiceprzewodnicząca Rady), przedstawiciel wojewody w Radzie Społecznej SZPZLO Wesoła, członek redakcji miesięcznika „Wiadomości Sąsiedzkie”, a prywatnie - żona nad wyraz cierpliwego mężczyzny oraz mama trójki fantastycznych dzieciaków: Michała (13 lat), Zuzi (11 lat) i Justynki (7 lat).

Praca społeczna zawsze dodawała kolorytu mojemu życiu. To okazja do sprawdzenia się w różnych sytuacjach bez presji umów i wynagrodzeń. To świetny pretekst do spotkania wielu wartościowych ludzi. To wreszcie okazja do dania cząstki ze swoich talentów innym. Dzięki pracy społecznej poznałam Marka Troninę. Dzięki niemu współorganizowałam towarzyski maraton i sztafetę „Wesoła Stówa”. Dzięki patrzeniu na wysiłek biegaczy zaczęłam myśleć, że może, kiedyś, także i ja…i w ten sposób narodziła się moja nowa pasja – bieganie.

 

Sport w twoim życiu – zarówno ten aktywny, jak i ten pasywny

Jak zapewne każda statystyczna kobieta kibicowałam jeździe figurowej na lodzie. Jestem z pokolenia fanów Kathariny Witt i pary Jayne Torvill & Christopher Dean. Nadal lubię oglądać tę dyscyplinę, choć już nie tak fanatycznie  Aktywnie zaczęłam się ruszać po przeprowadzce na osiedle Stara Miłosna. Las na wyciągnięcie ręki motywuje do działań. Kupiliśmy rowery. Jeździliśmy na długie przejażdżki z dziećmi w fotelikach, które niejednokrotnie zasypiały po drodze. Był też sezon jazdy na rolkach, intensywnej jazdy, nie rekreacyjnej. Zeszła zima minęła pod znakiem Nordic Walking. Jak to czytam, to wychodzi na to, że spędzam wolny czas aktywnie.

 

Czy biegałaś do tej pory? I jak się z tym czułaś (z bieganiem albo z niebieganiem)?

Biegam, z pewnymi przerwami, od 3 września 2007 roku. Dlaczego pamiętam tak dokładnie? Tego dnia mój mąż namówił mnie do startu w Run Warsaw na dystansie 5 km i od razu kupił mi z okazji moich imienin buty biegowe. Wieczorem wyszliśmy na pierwszy trening. Nie wierzyłam, że w 1,5 miesiąca człowiek z zadyszką po kilkudziesięciu metrach da radę przebiec 5 km. Prawdę mówiąc, wychodziłam na treningi dla Piotrka. Spędzaliśmy czas razem i to był dobry czas wspólnego wysiłku. Potem, ze zdumieniem odkryłam, że pokonuję coraz dłuższe dystanse, moje serce już tak nie wali, a płuc już nic nie rozrywa od środka. Start w Run Warsaw był dla nas prawdziwym świętem. Po raz pierwszy przebiegliśmy całe 5 km, bez marszu. Udzieliła nam się także atmosfera biegowego święta. Już wtedy wiedzieliśmy, że za rok wystartujemy na 10 km. Potem był Human Race, start w drużynie Run for Fun Stara Miłosna w Ekidenie, bieg towarzyszący maratonowi Stara Miłosna, wreszcie Bieg Niepodległości. Medali przybywa i rośnie ochota na coraz to nowe wyzwania, coraz dłuższe dystanse. Przestaje przeszkadzać deszcz. Ciepłe ubrania pozwalają przezwyciężyć wiatr i przymrozki. Wyjście na trening staje się wewnętrzną koniecznością. Jestem uzależniona!

 

Boisz się tego, co Cię czeka w ramach naszego projektu?

 

Nie boję się. Mentalnie jestem już gotowa na pokonanie tych 21 km. Reszta ciała ma jeszcze trzy miesiące czasu, na to, żeby się przygotować.

Biorę to pod uwagę, choć z natury nie zakładam pesymistycznego scenariusza. Teraz jestem podekscytowana zaproszeniem do tego projektu. To dla mnie to całkiem nowa sytuacja. Wiążę z nią duże nadzieje.

 

Wierzysz w sukces?

Oczywiście, że tak. Inaczej mnie tu by nie było.